Zadawaliście sobie pytania, czemu tak trudno wybaczyć kłamstwo? Kochałam go, a on tak bezkarnie przespał się pierwszą lepszą zdzirą na imprezie. To było jakieś cztery tygodnie temu. Byliśmy na wspólnej imprezie ze znajomymi w jednym z najlepszych klubów w Nowym Yorku. Bawiliśmy się razem do około 2am, później straciłam go z oczu. Jest ode mnie o pięć lat starszy. Tak wiem, duża różnica wieku jak na siedemnastolatkę. W sumie za kilka miesięcy będę miała osiemnaście i będę mogła robić co chcę. I tak robię to na co mam ochotę. W nocy. Ojciec jest biznesmanem i stara się o jak najlepszą reputację dla siebie
Spojrzałam przed siebie i
wpatrywałam się w moje odbicie w lustrze od toaletki. Tak, posiadałam takową w
swoim pokoju. Uśmiechnęłam się chytrze. Pożałuje tego i zobaczy jaka jestem.
Zeszłam z łóżka i podążyłam do swojej szafy. Otworzyłam ją i zauważyłam same
eleganckie, długie i „dobre” sukienki. Wyciągnęłam jedną, krwisto czerwoną
sukienkę do podłogi. Przyjrzałam jej się
i doszłam do wniosku, że byłaby zdecydowanie fajniejsza gdy będzie o ¾ krótsza.
Wyciągnęłam z szuflady nożyczki i odcięłam spory kawałek materiału. Nie
koniecznie mi to wyszło więc postanowiłam je trochę ‘dopracować’. Podobał mi
się skończony efekt. Położyłam sukienkę na łóżko i zerknęłam na zegarek. 7.30pm.
Podeszłam do szuflady i wyjęłam z niej jedyną moją, czerwoną, koronkową
bieliznę. Dostałam ją od Michiego na siedemnaste urodziny. Wiedziałam co ma
przez to na myśli jednak, ani razu nie miałam jej na sobie. Teraz nadarzyła się
okazja. Wzięłam prysznic i zawinęłam na głowie tak zwany ‘turban’. Dobra nie
będę was zamęczać opisami.
Byłam wściekła i
podekscytowana jednocześnie. Wściekła tym, że widziałam go w tamtym klubie z
inną, podekscytowana, że szłam teraz z jakimś przystojnym facetem na górę
klubu. Byłam nieźle zalana. Weszliśmy do pokoju, a chłopak z którym tutaj byłam
od razu przeszedł do konkretów. Przycisnął mnie do ściany i zaczął zachłannie
całować. Chwilę potem byłam już całkowicie naga. Jak przez mgłę widziałam
zadziorny uśmiech faceta, cholernie seksownego faceta. Nie czekając dłużej
rozebrał się i przenieśliśmy się na duże łóżko.
W tamtej chwili nie
obchodziło mnie nic. Ani reputacja, ani ojciec i jego głupie gadanie ( o ile
rozmawiał ze mną, pomijając sprawy związane z nim), ani to, że właśnie traciłam
dziewictwo z… chłopakiem, którego poznałam kilka minut temu. Byłam pijana w
trzy dupy, a alkohol nie pozwalał mi trzeźwo myśleć. Liczyło się tylko to aby
zaznać tej cholernej przyjemności.
Po kilku minutach
czułam jak rozpadam się na milion kawałków. Czułam zadziwiające ciepło koło
krocza. Eksplodowałam na miliony, drobnych i strasznie przyjemnych kawałków.
Opadłam na wielkie łóżko, próbując wyrównać swój nierówny oddech.
„Czemu ja tego nie
zrobiłam wcześniej?” zapytałam sama siebie. Zasnęłam.
- Mam dla Ciebie ciekawą
niespodziankę, Katherine. – moje pełne imię nie wróży nic dobrego w słowach mojego jakże kochanego ojca.
-Na pewno będzie bardzo
przyjemna. – powiedziałam sarkastycznie.
-Przemyślałem sobie kilka
spraw i po ostatnich wydarzeniach, a mianowicie wracaniu nad ranem do
domu, zwymiotowanie na mojego zastępcę –
zaśmiałam się na wspomnienie tamtego ranka. Wróciłam koło 7, nie mając pojęcia,
że tata ma gości. To było niechcący, naprawdę tego żałowałam… Dobra, kogo ja
chcę oszukać? Ojciec zmroził mnie wzrokiem. – co było szczytem wszystkiego.
- Dobra i co ma z tym
wspólnego Twoja „niespodzianka”?
- Wylatujesz do Liama. –
powiedział z chytrym uśmieszkiem. – Może on da sobie z Tobą radę i jego
otoczenie wpłynie na Ciebie korzystnie. Chociaż, nie jestem do tego przekonany.
-Nie zrobisz mi tego! –
tak, tak, kocham Liama, bo to w końcu mój 'brat', nie? Ale to nie zmienia faktu,
że ojciec chce mnie upokorzyć przed znajomymi!
-A właśnie, że zrobię i radzę Ci się
pakować, za trzy godziny masz samolot.
-Jaja se, kurwa, robisz?! –
krzyknęłam do niego.
-Uważaj jak się wyrażasz, drogie
dziecko. – powiedział ze stoickim spokojem. – Będziesz tam przez dwa, okrągłe
miesiące. – przybliżył swoją twarz do mojej.
- Pierdol się. – syknęłam i wbiegłam
po schodach do swojego pokoju.
Pierwszy raz odezwałam się tak do
niego. W rzeczywistości oczywiście, bo w myślach… szkoda gadać. Wściekła
wyszłam na balkon od ogrodu, wyjęłam papierosy z kieszeni jeansów i wyjęłam
jednego. Odpaliłam go i mocno się zaciągnęłam. Tak, tego właśnie było mi
potrzeba. Poczułam w ustach ten miętowy smak i wypuściłam dym z ust robiąc
kółka. Jako jedyna z naszej ‘paczki’ umiałam tak robić. Fajna mi przechwałka.
Dopaliłam papierosa i przydeptałam go butem. Miałam w dupie to, czy teraz
ojczulek dowie się, że palę.
Dalej wściekła wyciągnęłam z szafy walizkę
i wpakowałam do niej ciuchy, bieliznę i kosmetyki, przedtem poprawiając
dotychczasowy makijaż. Byłam wkurwiona na ojca, ale to nie zmieniało faktu, że równie szczęśliwa, że w końcu zobaczę Liam'a.
Na lotnisko pojechałam taksówką. Nie
chciałam litości ojca. Mam własne oszczędności, chociaż myślałam, że przeznaczę
je na coś bardziej przyjemnego. Na przykład na dzisiejszą imprezę na którą
miałam iść. Pieprzcie się wszyscy. Ja to mam szczęście z tym pechem. No ale
cóż, może nie będzie tak źle.
Wyprostowałam się automatycznie na
siedzeniu samolotu. Właśnie sobie uświadomiłam, że mój kuzynek mieszka z
piątką przyjaciół. Będzie źle. Oparłam głowę o zagłówek i zastanawiałam się jak
to będzie przez wakacje. Zamknęłam powieki i przez głowę przebiegł mi dziwny
obraz. Zmrużyłam oczy i pokręciłam przecząco głową. Co to było?
-Panienko, proszę się obudzić, zaraz
lądujemy. – poczułam lekkie szturchanie w ramię. Otworzyłam oczy i lekko
uśmiechnęłam się do stewardessy. – To woda, pomyślałam, że może się przydać. A
teraz proszę zapiąć pasy. – uśmiechnęła się i odeszła. Spojrzałam na szklankę
wody, którą mi podała.
Miałam dziwne przeczucie, że te dwa
miesiące z kuzyneczkiem i jego przygłupami zmienią moje życie.
~~***~~