sobota, 16 sierpnia 2014

Prologue


Zadawaliście sobie pytania, czemu tak trudno wybaczyć kłamstwo? Kochałam go, a on tak bezkarnie przespał się pierwszą lepszą zdzirą na imprezie. To było jakieś cztery tygodnie temu. Byliśmy na wspólnej imprezie ze znajomymi w jednym z najlepszych klubów w Nowym Yorku. Bawiliśmy się razem do około 2am, później straciłam go z oczu. Jest ode mnie o pięć lat starszy. Tak wiem, duża różnica wieku jak na siedemnastolatkę. W sumie za kilka miesięcy będę miała osiemnaście i będę mogła robić co chcę. I tak robię to na co mam ochotę. W nocy. Ojciec jest biznesmanem i stara się o jak najlepszą reputację dla siebie i dla mnie. Wracając do Michael’a… zastanawia mnie to czy aby zdradził mnie TYLKO raz. Byliśmy ze sobą dwa lata i nie uprawialiśmy seksu. Na początku mówił, że wytrzyma i dla mnie zrobi wszystko. Uwierzyłam mu, ale on nie dotrzymał słowa.
Spojrzałam przed siebie i wpatrywałam się w moje odbicie w lustrze od toaletki. Tak, posiadałam takową w swoim pokoju. Uśmiechnęłam się chytrze. Pożałuje tego i zobaczy jaka jestem. Zeszłam z łóżka i podążyłam do swojej szafy. Otworzyłam ją i zauważyłam same eleganckie, długie i „dobre” sukienki. Wyciągnęłam jedną, krwisto czerwoną sukienkę do podłogi.  Przyjrzałam jej się i doszłam do wniosku, że byłaby zdecydowanie fajniejsza gdy będzie o ¾ krótsza. Wyciągnęłam z szuflady nożyczki i odcięłam spory kawałek materiału. Nie koniecznie mi to wyszło więc postanowiłam je trochę ‘dopracować’. Podobał mi się skończony efekt. Położyłam sukienkę na łóżko i zerknęłam na zegarek. 7.30pm. Podeszłam do szuflady i wyjęłam z niej jedyną moją, czerwoną, koronkową bieliznę. Dostałam ją od Michiego na siedemnaste urodziny. Wiedziałam co ma przez to na myśli jednak, ani razu nie miałam jej na sobie. Teraz nadarzyła się okazja. Wzięłam prysznic i zawinęłam na głowie tak zwany ‘turban’. Dobra nie będę was zamęczać opisami.
Byłam wściekła i podekscytowana jednocześnie. Wściekła tym, że widziałam go w tamtym klubie z inną, podekscytowana, że szłam teraz z jakimś przystojnym facetem na górę klubu. Byłam nieźle zalana. Weszliśmy do pokoju, a chłopak z którym tutaj byłam od razu przeszedł do konkretów. Przycisnął mnie do ściany i zaczął zachłannie całować. Chwilę potem byłam już całkowicie naga. Jak przez mgłę widziałam zadziorny uśmiech faceta, cholernie seksownego faceta. Nie czekając dłużej rozebrał się i przenieśliśmy się na duże łóżko.
W tamtej chwili nie obchodziło mnie nic. Ani reputacja, ani ojciec i jego głupie gadanie ( o ile rozmawiał ze mną, pomijając sprawy związane z nim), ani to, że właśnie traciłam dziewictwo z… chłopakiem, którego poznałam kilka minut temu. Byłam pijana w trzy dupy, a alkohol nie pozwalał mi trzeźwo myśleć. Liczyło się tylko to aby zaznać tej cholernej przyjemności.
Po kilku minutach czułam jak rozpadam się na milion kawałków. Czułam zadziwiające ciepło koło krocza. Eksplodowałam na miliony, drobnych i strasznie przyjemnych kawałków. Opadłam na wielkie łóżko, próbując wyrównać swój nierówny oddech.
„Czemu ja tego nie zrobiłam wcześniej?” zapytałam sama siebie. Zasnęłam.

- Mam dla Ciebie ciekawą niespodziankę, Katherine. – moje pełne imię nie wróży nic dobrego w  słowach mojego jakże kochanego ojca.
-Na pewno będzie bardzo przyjemna. – powiedziałam sarkastycznie.
-Przemyślałem sobie kilka spraw i po ostatnich wydarzeniach, a mianowicie wracaniu nad ranem do domu,  zwymiotowanie na mojego zastępcę – zaśmiałam się na wspomnienie tamtego ranka. Wróciłam koło 7, nie mając pojęcia, że tata ma gości. To było niechcący, naprawdę tego żałowałam… Dobra, kogo ja chcę oszukać? Ojciec zmroził mnie wzrokiem. – co było szczytem wszystkiego.
- Dobra i co ma z tym wspólnego Twoja „niespodzianka”?
- Wylatujesz do Liama. – powiedział z chytrym uśmieszkiem. – Może on da sobie z Tobą radę i jego otoczenie wpłynie na Ciebie korzystnie. Chociaż, nie jestem do tego przekonany.
-Nie zrobisz mi tego! – tak, tak, kocham Liama, bo to w końcu mój 'brat', nie? Ale to nie zmienia faktu, że ojciec chce mnie upokorzyć przed znajomymi!
-A właśnie, że zrobię i radzę Ci się pakować, za trzy godziny masz samolot.
-Jaja se, kurwa, robisz?! – krzyknęłam do niego.
-Uważaj jak się wyrażasz, drogie dziecko. – powiedział ze stoickim spokojem. – Będziesz tam przez dwa, okrągłe miesiące. – przybliżył swoją twarz do mojej.
- Pierdol się. – syknęłam i wbiegłam po schodach do swojego pokoju.
Pierwszy raz odezwałam się tak do niego. W rzeczywistości oczywiście, bo w myślach… szkoda gadać. Wściekła wyszłam na balkon od ogrodu, wyjęłam papierosy z kieszeni jeansów i wyjęłam jednego. Odpaliłam go i mocno się zaciągnęłam. Tak, tego właśnie było mi potrzeba. Poczułam w ustach ten miętowy smak i wypuściłam dym z ust robiąc kółka. Jako jedyna z naszej ‘paczki’ umiałam tak robić. Fajna mi przechwałka. Dopaliłam papierosa i przydeptałam go butem. Miałam w dupie to, czy teraz ojczulek dowie się, że palę.
Dalej wściekła wyciągnęłam z szafy walizkę i wpakowałam do niej ciuchy, bieliznę i kosmetyki, przedtem poprawiając dotychczasowy makijaż. Byłam wkurwiona na ojca, ale to nie zmieniało faktu, że równie szczęśliwa, że w końcu zobaczę Liam'a. 
Na lotnisko pojechałam taksówką. Nie chciałam litości ojca. Mam własne oszczędności, chociaż myślałam, że przeznaczę je na coś bardziej przyjemnego. Na przykład na dzisiejszą imprezę na którą miałam iść. Pieprzcie się wszyscy. Ja to mam szczęście z tym pechem. No ale cóż, może nie będzie tak źle.
Wyprostowałam się automatycznie na siedzeniu samolotu. Właśnie sobie uświadomiłam, że mój kuzynek mieszka z piątką przyjaciół. Będzie źle. Oparłam głowę o zagłówek i zastanawiałam się jak to będzie przez wakacje. Zamknęłam powieki i przez głowę przebiegł mi dziwny obraz. Zmrużyłam oczy i pokręciłam przecząco głową. Co to było?
-Panienko, proszę się obudzić, zaraz lądujemy. – poczułam lekkie szturchanie w ramię. Otworzyłam oczy i lekko uśmiechnęłam się do stewardessy. – To woda, pomyślałam, że może się przydać. A teraz proszę zapiąć pasy. – uśmiechnęła się i odeszła. Spojrzałam na szklankę wody, którą mi podała.
Miałam dziwne przeczucie, że te dwa miesiące z kuzyneczkiem i jego przygłupami zmienią moje życie.

~~***~~